Oko cyklonu

… i wśród zawirowań, w Bogu i tylko w Nim masz wewnętrzna siłę i pokój i radość, mimo że- wydawałoby się- świat się sypie. A to tylko podmuch Ducha Świętego rozsypuje domek z kart. Serce w strzępach, więc skąd ta radość , skąd ta siła, skąd ta nadzieja? Odczuwam swój czas zawirowań i cierpienia jako czas przyspieszonego dojrzewania i wzrostu miłości. Suche liście moich iluzji na temat Boga, świata, ludzi, relacji opadają jak łuski z oczu. To, że człowiekowi odnawia się ciało co 28 dni, to mało, to dopiero wyczyn gdy oczy zaczynają widzieć (przy tylu dioptriach co wcześniej ? ) , a uszy zaczynają słyszeć. Nie o to mi chodzi, że kocham cierpienie i szukam go wokół. Ale kiedy już jest – przylegam do Boga i Maryi, jak Mąż boleści oswojony z cierpieniem. Zadziwia mnie to, jak Bóg podtrzymuje realnie przy życiu.

Życzę każdemu takiego zwrotu akcji, który po raz może tysięczny zwróci nasze serce ku Jezusowi i zakrzykniemy O Jezu! Jakbyśmy ujrzeli Go po raz pierwszy, jakby wszystko nabrało nagle sensu i światła, jakby On nagle miał dla nas REALNE znaczenie. Nie jakiś odległy, niby zmartwychwstały, ale co to dla mnie znaczy!? Tylko taki mój , bo jestem Jego. I taki tylko Twój, bo Jego jesteś. ?

ZaNim…

Kościółek świętej Barbary wypełniony głównie mężczyznami w krakowski listopadowy wieczór.

Po co żeście tu przyszli? Co chcieliście widzieć?

Nad moją głową gipsowe stopy aniołów przytulonych do starej ambonki.

Czego tu szukam? Czego oczekuję?

Śpiew i modlitwa wraz z kadzidłem wypełnia świątynię.

Czuję, że jestem na właściwym miejscu. Jak w domu najlepszego Ojca.

Jezus pokornie pozwala się połamać i rozdać dzieciom, pokornie pozwala włożyć swoje nieogarnione Bóstwo, Ciało, Krew i Duszę w ramy złotej monstrancji.

Ruszamy w milczeniu w krakowską noc. Turyści , tubylcy, studenci, taksówkarze. Z głośników leci jazz w piwnicy, w jakimś lokalu głośno ryczą sto lat. Kobieta przyklęka , kapłan przystaje wraz z nami i Jezus błogosławi. Grupki przechodniów udają, że nie widzą, inni kręcą głowami z politowaniem, szydzą, inni czynią znak krzyża.

Idzie Bóg Człowiek w postaci Chleba, jak dziewczynka z zapałkami zaglądająca do okien domów, przez witryny restauracji gdzie ludzie jedzą, piją, rozmawiają i nawet nie zauważają, że oto przechodzi obok nich sam Bóg.

Z jakiegoś lokalu dobiega głośna muzyka, a  piosenkarz łka ‚Don’t stop believing!!!’

Grupka młodych wystylizowanych na gotyk, demoniczne makijaże. Komentują cicho. Słyszę czyjś głos ‚co tacy smętni?’.

Jak niemy ale wymowny znak wiary podążamy za Chrystusem, który wyszedł z barokowych ram kościoła. Nagi i zziębnięty w listopadowy wieczór, za witryną monstrancji. Bóg.

Kiedy wracamy do świątyni i On staje wywyższony na ołtarzu- Hostia Jego ciała wydaje się czarna, jakby wziął brud naszych grzechów na siebie, jakby wytytłał swoją świetlistą szatę w naszym błocie. Ocierający nam zszarzałą twarz i przywracający nam godność.

Wdzięczność adoracja na klęczkach blisko bliżej jeszcze błogosławieństwo

Jestem ta sama ale nie taka sama

po tym jednym wieczorze

dziękuję

 

 

 

 

 

 

Drobiazgi, drobiażdżki i pyłki radości

 

 

Są takie suche, na pozór bezpłodne i brzydkie ziarna, w bardzo suchych i brzydkich strąkach. Na co to się zda? Chyba tylko na wyrzucenie.

Kto jednak z troską ziarna te zbierze i zasieje w odpowiedniej porze, i pozwoli tym ziarnom umrzeć głęboko w ciemnej ziemi, ten ujrzy cud rozkwitu.

Rozsiewam niepozorne ziarna modlitwy, ziarenka różańca, szept serca, szept warg, wołanie we łzach głębokiego smutku i czystej dźwięcznej radości. Przechadzam się po ogrodach kwitnących obficie, gładzę opuszkami palców szkarłatne róże i śnieżnobiałe lilie.

 

Ciemna toń kawy, ciemna toń ciemnych myśli – wszystko odchodzi, gdy wzywam Światłość Tego Świata, gdy Imię Jezus wyrywa ze śmiertelnego grząskiego mułu, gdy chwytam za Dłoń Matkę, czułą i delikatną

 

 

 

 

Ez 16:6-16

Zachwyca znak Monstracji z Hostią na zwykłej fasolce, jaką Rut zajada z rodziną od lat tak po prostu 😉

Zachwyca jedzenie niczym obraz na tle czarnego talerzyka

Zawsze potrzebne szaleństwo rysowania po ścianach i dziecięca radochaZawsze.Kropa.


Czasem trzeba też wyprać i wysuszyć kota:)))i odratować roślinkę spisaną przez innych na straty. Wdzięczne serce. Dziękuję.

Modlitwa opuszczonej żony

Tagi

, , , ,

Panie Jezu, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża i mnie.
Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem.
Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć.
Potrzebuje uzdrowienia.
Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię: – o dar szczerej rozmowy, – o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”, – o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj), – o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.
Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja. Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół.
Ufam Tobie, Panie Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz.
Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu.
Amen.

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami.
Zaopiekuj się naszym małżeństwem.
Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności.
Proszę – módl się za nami wszystkimi!
Amen.

 

no i całe szczęście, że…

Dobre życie bez pomocy Boga, bez Jego przychylności – jednym słowem – bez Jego łaski, byłoby niemożliwe. Bóg jest w nas źródłem „chcenia i działania zgodnie z Jego wolą” (por. Flp 2,13). Bóg jest źródłem każdego dobra, każdego dobrego uczynku. Jeśli zapomnimy o tej prawdzie, zaczynamy upatrywać źródło mądrości i dobra tylko w sobie (…).

Wenanty, wspomnij na nas, dzięki 🙂

 

 

Myśli i słowa

Intensywne myśli zjeżdżają po jednej literce po kosmykach blond włosów, po muszelce ucha, zeskakują na ramię, sprawnie mijają ciepłe zgięcie w łokciu, nadgarstek i zatrzymują się na opuszkach palców prawej dłoni.

Skaczą po klawiszach klawiatury jak bębniący deszczyk, a sensy ukryte i te wprost utrwalają w cyberprzestrzeni.

Nawet jeśli nikt tego nie przeczyta, ta moja opowieść i każda inna pomaga mnie samej, wypływa jak rzeka, tamowana latami.

Radość pisania.

 

War Room

Myślisz, albo masz nadzieję,

Że nigdy nie zaznasz czym jest miłość niekochana

W małżeństwie.

Kiedy obrączka z twoim imieniem

Nagle pojawia się na dnie jego szuflady

Kiedy stajesz się dla niego cierniem, a przestajesz być różą

Masz wybór

Masz zawsze wybór

Iść drogą odwetu

Pogrążyć się w rozpaczy,

Skamienieć, jakby od niego zależała twoja śmierć lub twoje życie.

Możesz jednak wybrać wojnę z tym co niszczy, dzieli i prowadzi donikąd.

Nie możesz zmienić męża, ani tego co on postanowi.

Możesz za to poddać siebie i jego, i wasze małżeństwo Bogu,

Zawierzyć Bogu każdego dnia i każdej nocy.

Być cierpliwą

Być wierną

Być uczciwą

Być życzliwą.

Pozwolić sobie na radość dzięki Bożej łasce

A serce przestanie aż tak krwawić.

Nigdy nie zawiodłam się na Bogu. Nigdy.

Teraz prowadzę wojnę o moje małżeństwo i wiem, że ta walka już jest wygrana.

Noszę obrączkę z moim imieniem do czasu, gdy on zechce ją założyć z powrotem.

Karmię się filmami o właśnie takiej walce.

Prawdziwej, najprawdziwszej.

Dojrzewam najszybciej w bólu,

Wtedy też najszybciej przybliżam się do Boga.

Ustalam priorytety.

 

 

War Room

Fireproof

 

 

Ślubny bukiecik

6 lat temu o tej porze sama układałam swój ślubny bukiet

6 lat temu o tej porze byłam jeszcze panną, nazajutrzmężatką, zakochaną z wzajemnością po uszy, a nawet po czubek głowy

6 lat temu raz na zawsze oddałam M swoje życie i tylko jemu

odtąd

każdego dnia i nocy mówię TAK w zdrowiu i w chorobie

Dziś jestem przepełniona tak samo szczęściem Panny Młodej

I found the one my soul loves Song of Solomon 3:4

przemiła kwiaciarka zrobiła mi podobny bukiecik

płonie jak języki ognia miłości

w delikatnej bieli baby’s-breath

myślę o tym, ile dobrych owoców przyniósł nasz sakrament małżeństwa

Zanurzeni w Pełni nie musimy się bać burz

Oglądam nasze fotografie

uśmiecham się

a szczęście i miłość przelewa się słodko

w kielichu mojego serca

I found the one my soul loves Song of Solomon 3:4

Dublin 24.08.2013

Przejdź do paska narzędzi